W dzisiejszej ewangelii słowa: „Bądź dobrej myśli”, również nie padają w sposób abstrakcyjny, nie są jakąś pustą pociechą, która nie ma żadnego uzasadnienia. Ludzie, którzy mówią do Bartymeusza, by był dobrej myśli, by nie tracił nadziei, dobrze wiedzą, że Ten, do którego niewidomy się zbliża, naprawdę może przywrócić mu wzrok i zmienić jego życie.
Trzeba by się w tym miejscu zapytać, jak często my sami z podobnymi myślami przychodzimy do Jezusa? Czy mamy w sobie tyle samo wiary? Czy potrafimy, tak jak ludzie z dzisiejszej Ewangelii, spojrzeć na Jezusa z głębokim zaufaniem, które w Jego bliskości zamienia się w pewność: musi być dobrze, trzeba być dobrej myśli, Pan jest przecież blisko. Tej wiary nam potrzeba, by przemieniać świat. Zmieniają go bowiem tylko ci, co bez reszty – często wbrew światu, który ich otacza – zaufali Panu.