„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień (J 8,1-11)".-21.03.2010
V Niedziela Wielkiego Postu – 21.03.2010
„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień (J 8,1-11)".
Jakże łatwo jest rzucić kamieniem. To tylko mały, szary kawałek gruntu, który aż prosi się o to, aby w coś nim cisnąć. Tym bardziej, jeżeli wszyscy dookoła zebrali się, aby uczynić to samo. To przecież naturalne. Tak powinno być – zło należy piętnować, wypędzić, zarzucić kamieniami. Na przykład i przestrogę dla innych. A skoro rzucam i zabijam zło, to ja jestem tym dobrym. Usuwam zło ze świata.
Ukamienowanie jest egzekucją bezosobową. Wśród gradu odłamków nigdy nie wiadomo, który kamień zabił ofiarę. Bez znaczenia pozostaje, kto dokładnie dokonał tego ostatniego, morderczego rzutu, bo lincz trwa długo po tym, jak zakrwawiony straceniec padnie na ziemię. Jedna rzecz natomiast nie ulega wątpliwości i każdy ją widzi – to, kto rzucił pierwszy. To pierwszy, a nie ostatni kamień jest najważniejszy. To on otwiera drogę dla śmierci i przypieczętowuje wyrok. Pozostałe rzuty są tylko powtórzeniem pierwszego.
Wśród ogólnego oburzenia wyprowadzona zostaje kobieta pochwycona na cudzołóstwie. Wyrok jest oczywisty, skoro Pismo nakazuje takie kamienować. Jednak zanim dokona się stracenie, faryzeusze wykorzystują tę okazję, aby poddać Jezusa próbie – wiedząc, że nie pozwoli on tej kobiety zabić, pytają się, co w takim razie zrobić? Czyż zło nie zasługuje na potępienie?
Odpowiedź Jezusa jest prosta: zło – owszem, ale nie grzeszny człowiek. Zapytany, czyni coś, czego uczeni w Piśmie nie zauważyli: pisze palcem po ziemi, albowiem według proroctwa Jeremiasza „ci, którzy oddalają się od Boga, będą zapisani na ziemi” (por. Jr 17, 13). Co Jezus pisał, nie wiadomo, ale być może były to imiona faryzeuszów i uczonych w Piśmie. Oni jednak tego nie zauważyli i pytali dalej, aby uzyskać znamienną odpowiedź: „Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. To zdanie wzywa każdego z nas do bezwzględnego powstrzymywania się od sądzenia i potępiania kogokolwiek, przypominając, że nikt z nas bez grzechu nie jest. Najszybciej zrozumieli to najstarsi, doświadczeni już życiem. Po chwili i inni, młodsi, doszli do tego samego wniosku. I wtedy, jak pisze św. Augustyn, Relicti sunt duo, misera et misericordia - pozostało ich dwoje, nędzna i miłosierdzie.